Wyspa Skarbów


Siedlisko najrozmaitszych osobników, którzy z prawem mają tyle wspólnego, że je kiedyś złamali. Trzy główne porty to Rumowy Brzeg, Koralowa Przystań i Port Mortendell. Wyspa jest opanowana przez piracką brać i życie na wyspie toczy się właśnie na piracką modłę. Najbardziej chodliwymi produktami są wyroby z koralu i zatrzęsienie rodzajów rumu. Tylko około jednej czwartej przebywających na wyspie, mieszka na niej na stałe. Piraci zjednoczeni pod sztandarem Wyspy Skarbów posiadają flotę na tyle potężną by - w połączeniu ze znajomością okolicznych wód - odpierać ataki niezadowolonych przeciwników pirackiego rzemiosła.
Wokół wyspy można napotkać statki patrolujące, na które nie chciałbyś się nie natknąć. Jeśli masz zamiar odwiedzić Wyspę Skarbów, lepiej uzyskaj poręczenie któregoś z liczących się bywalców, bo nosy piratów są wyjątkowo czułe na zdradę.
Pewnie sądzisz, że drzew jest tu aż nadto. Dobrze kombinujesz, ale to jednak za mało. Kiedyś ta wyspa wyglądała jak jedna wielka dżungla, o ile wiesz co to takiego. Rozrośnięty las taki... wilgotny i pełny robactwa. Spore obszary zostały wykarczowane, jednak tu wszystko rośnie jak szalone a najlepiej trzcina cukrowa. Największym skupiskiem drzew jest Las Wisielców, o którym krąży wiele plotek, w których tylko miejscowi potrafią odnaleźć ziarno prawdy.
Jedną z ciekawostek są czerwone wody Krwistego Potoku, którego barwę kojarzy się z podziemnymi złożami żelaza, jednak na wyspie nie znajduje się żadna kopalnia.
Wyspa Skarbów jest jednym z największych przystanków na przemytniczym szlaku i wiele organizacji z chęcią by się pozbyło niewygodnej przeszkody.
Czym jest Skarb owej wyspy głowili się wszyscy i powiem, że niektórzy pewnie się dowiedzieli, ale widocznie nie pożyli dość długo by opowiedzieć innym. Pod całą wyspą ciągną się rywy korytarzy i dam sobie głowę uciąć, że paru naszych jeszcze się tam błąka. Powiadają, że gdzieś w głębi wyspy sami prekursorzy łupieżczego łachu Krwawy Berlock i Pitt Rzeźnik ukryli swoje skarby. To byli najgorsi mordercy grasujący w owych czasach na morzu. Ofiary obdzierali ze skóry i ozdabiali sobie nimi żagle, psie syny. Powiadają, że pewnego razu porwali się na statek przewożący relikwie jakiejś zapomnianej już dziś religii, a gdy obdzierali kapłana ze skóry, to klątwę na nich rzucił. Wrócili po tym i ukryli skarb w zapomnianym przez bogów miejscu i odpłynęli. Nawet nie wzięli zapasów. Już wtedy wyglądali jak trupy. Wyrżnęli jeszcze niemal całą załogę kupieckiego statku, gdy klątwa zaczęła działać. Ocalał jeden majtek, ale zwariował. Gadał coś o ciele odpadającym od kości, gdy serca im jeszcze biły w piersiach i nie wyglądały jakby miały w planach zatrzymać się. Powiem, że jest miejsca omijane przez nasze patrole morskie, znaleźli jakiś czas temu w tym obszarze całą załogę obdartą ze skóry na modłę tych dwóch psów. Ostatnio obserwator z Bonui zarzekał się, że widział karmazynowe żagle, a jak wiadomo tylko Zjawa Pitta i Berlocka miała takie, przecież a skurczysyny nie mają prawa żyć. Nie po tylu latach. Wszystkie zamieszkane miejsca na wyspie są mocno oświetlone. Ostatnio znikają zwierzęta, paru ludzi też zaginęło. Pewnie to tylko plotki, ale miej się na baczności, gdy zobaczysz odciśnięty na piasku ślad kościstej stopy.

Jeśli jesteś piratem... Nie wystraszysz się tych cholernych plotek i legend na jakich cały świat stoi i dołączysz do nas. Wypij po prostu szklanice rumu za swój nowy dom, bo to miejsce stworzone dla takich jak ty.