Bakra




Najsurowszym w Krumshu wyrokiem nie jest wcale śmierć, o nie! O wiele gorszy los spotyka tych, którzy zaraz po orzeczeniu winy usłyszą słowo "Wybór". Choć odpowiedzi są tylko dwie, a każda jest, jak by się wydawało tylko nazwą miejsca, wybór ten wcale do łatwych nie należy. Każdy, kto musiał go dokonać i przeżył, pod warunkiem, że da się z nim jakimś cudem porozmawiać, będzie wspominał ten moment jako najgorszy w swoim życiu... o ile w ogóle będzie chciał o nim pamiętać. Pewnie zastanawiasz się dlaczego? Cóż to za Wybór? Jakie są odpowiedzi? Już spieszę z wyjaśnieniem: wybór dotyczy miejsca odbycia kary... a możliwości to Ult Ashman i Bakra...

Dziwnym wydaje się być, iż większość wybiera Ult Ashman. Czemu? Można się tylko domyślać. Być może dlatego, że czasem lepiej wybrać nieznane... Fakt, zza murów zamkniętej strefy wojskowej nikt jeszcze nie wyszedł. Tak naprawdę nie wiadomo dlaczego, choć plotek na ten temat krążą po Krumshu setki. Tam, gdzie jest niepewność, istnieje jakaś szansa na ocalenie. Natomiast Bakra jest zaprzeczeniem jakiejkolwiek szansy...

Wszystko zaczęło się jakieś dwa wieki temu, kiedy pewien mało rozgarnięty poszukiwacz, którego imię nie zachowało się w kronikach, nieopatrznie oddalił się od bitego gościńca wiodącego z Khan przez Tjadir i Morad do Styr Barrut i dalej na południe. Błąkał się kilka dni po bezdrożach, aż trafił na skraj głębokiej doliny, której niedostępne strome zbocza wrzynały się między daleko wysunięte na zachód masywy Gór Krętych. Wiedziony instynktem zagłębił się w nią w poszukiwaniu schronienia przed chłodem. I istotnie takie znalazł "“ niezbyt obszerną, ale dosyć suchą jaskinię. Zapalił ostatnią pochodnię... i jakież było jego zaskoczenie, kiedy rozejrzał się wokół. Ściany groty lśniły, poprzecinane żyłkami adamantu!

Owemu orkowi udało się jakimś cudem wrócić na trakt i opowiedzieć o znalezisku innym. Jako dowód pokazywał im kamień zawierający żyłkę kruszcu, który udało mu się odłupać od ściany. Tak rozpoczął się okres tak zwanej adamantowej gorączki. Karba, bo tak nazwano pierwszą osadę górniczą, powstałą u wylotu doliny, szybko rozrosła się do rozmiarów ogromnego obozowiska. Zamieszkiwali ją wszelkiej maści inżynierowie, górnicy, poszukiwacze skarbów, jak też zwykli szabrownicy i rabusie. Oczywiście pieczę nad całym przedsięwzięciem trzymał thanat, któremu wyjątkowo zależało na strategicznych złożach, jako że ich bogactwo okazało się przekraczać najśmielsze oczekiwania. Sielanka nie trwała jednak długo. Orkowie wiedzeni żądzą zysku najwyraźniej zapomnieli o bliskim sąsiedztwie Is`Mort. Wielu górników chorowało. Wielu popadało w szaleństwo, podobno spotkawszy w głębi ziemi przerażające duchy i widziadła. Wielu ginęło w niewyjaśnionych wypadkach. W dwa lata od założenia, Karbę niemal całkowicie strawił pożar, którego łuna była widoczna aż w Khan. Wiele razy próbowano dolinę bakrańską oswoić, ale na nic się zdały środki bezpieczeństwa, zbrojne oddziały, a nawet czary czy gusła. Z roku na rok miejsce to okrywała coraz gorsza sława, do momentu aż nikt, poza kompletnymi szaleńcami, nie zapuszczał się w te strony...

Jednak thanat ani myślał o rezygnacji z wyjątkowo cennych złóż rzadkich metali. Z tego też powodu około stu lat temu, w pewnym oddaleniu od dawnej Karby, powstała Bakra "“ niewielkie miasteczko, którego główną "atrakcją" stało się więzienie o zaostrzonym rygorze. Więźniowie od samego początku wykorzystywani byli do wydobywania cennych kruszców. Oczywiście wypadki się zdarzały i zdarzają dziś, jednak w ciągu stulecia udało się wypracować system, który pozwala na w miarę efektywne wydobycie. Jedynym ponoszonym przez Krumsh kosztem jest życie i zdrowie więźniów, z definicji warte niewiele.

W obecnym kształcie Bakry ciężko nie dostrzec orkijskiego geniuszu konstrukcyjnego i organizacyjnego. Samo miasto oddalone jest od doliny na odległość powszechnie uznaną za bezpieczną. W każdym razie wygląda na to, że da się tu żyć w miarę normalnie, pod warunkiem, że nie za długo. Tutaj ulokowane są domostwa wszystkich, których obecność konieczna jest dla prawidłowego przebiegu wydobycia i "opieki" nad robotnikami "“ inżynierów, budowniczych, strażników, handlarzy. Ogromna większość z nich jest zatrudniana przez thanat bądź armię Krumshu na wyjątkowo korzystnych warunkach.

W miejscu, w którym niegdyś powstała pierwsza osada górnicza, wyrósł mur spinający strome zbocza doliny i zamykający całkowicie jej wylot. Nie ma w nim żadnej bramy. Transport w obie strony odbywa się przy użyciu wyciągów i wind, a zorganizowany jest w sposób, który praktycznie uniemożliwia ucieczkę. Niewiele niższy mur otacza zorganizowany wewnątrz zamkniętej strefy obóz pracy. Jedyna brama skierowana w kierunku przeklętej doliny otwierana jest dwa razy dziennie - o świcie i o zmierzchu. Więźniom wychodzącym do pracy towarzyszy niezwykle skromna eskorta - dokładnie tylu, ilu wystarczy do przymuszenia bandy wegetujących na skraju wyczerpania orkijskich (w większości) wraków do roboty. Zresztą fucha obozowego kapo, choć dobrze płatna, do przyjemnych nie należy, za co przeważnie dodatkowo obrywa się więźniom.

W dalsze szczegóły wnikać nie będę, bo mdli mnie na samą myśl o okrucieństwach tego miejsca. Sam spróbuj sobie wyobrazić życie w uwłaczających czyjejkolwiek godności warunkach, w smrodzie i w głodzie, w ciągłym strachu przed okrutnymi strażnikami i przed tym, co kryje się w adamantowych jaskiniach i tunelach. Jesteś oburzony? Słusznie - to normalny ludzki odruch. Radzę jednak to przemilczeć. Thanat nie zwykł tolerować podważania metod, którymi dochodzi do swojej potęgi... i każdemu, kto się tego dopuści, gotów jest zarzucić zdradę stanu, za którą przewidziana jest tylko jedna kara "“ "Wybór".