Ponure Pustkowie




Cóż, Ponure Pustkowie jest po pierwsze ponure... a po drugie... hmm, puste? Tak. Dla niewprawnego oka. Pewnych rzeczy, dostępnych w innych rejonach wręcz w nadmiarze, jak czysta woda, powietrze, którym łatwo oddychać czy przyjazna choć z wyglądu roślinność, próżno tu szukać. Za to niebezpiecznych atrakcji jest aż za wiele. Pierwsza lekcja jakiej uczą się wszyscy, którzy zamierzają przeżyć w tych okolicach, czy są to młodzi łowcy z plemion Paradu, czy goblińscy szperacze z Goblis czy też zwiadowcy z Żelaznego Czerepu, jest identyczna "“ żywa istota spotkana na Pustkowiu prawie na pewno (choć z różnych powodów) chce Twojej śmierci. Oczywiście można znaleźć wyjątki od tej reguły, jednak kariery tych, którzy próbują tychże wyjątków szukać, w praktyce zazwyczaj kończą się przedwczesnym zgonem. Nic dziwnego więc, że traperzy, łowcy i przewodnicy spędzający większość życia na Ponurym Pustkowiu należą do ostrożnych lub wręcz skrytych. Jednak jeśli uda Ci się któregoś z nich jakimś cudem pociągnąć za język, oj, możesz się nasłuchać rzeczy niestworzonych: o okrutnych wojownikach z Parad, którzy zwykli zjadać serca ubitych wrogów, o przedziwnych stworzeniach przedostających się na Pustkowie zza obwarowań Ult Ashman, o brawurowych wypadach elfów z Ta-Quenda`Lun w głąb Krumshu, o pojedynkach z groźnymi bestiami, o nieodkrytych do tej pory złożach cennych kruszców, o suchych wiatrach niosących głos upiorów, o kłębach czarnego dymu unoszących się niekiedy w gorące dni z głębokich szczelin w ziemi oraz o masie innych zadziwiających istot, zjawisk czy zdarzeń. Ma się rozumieć, prawie wszystkie te opowiastki można z czystym sumieniem włożyć między bajeczki dla małych orcząt. Jednakże ten niewielki procent, który stanowi prawdę, wart jest wysłuchania całej reszty. Uważaj jednak! Nigdy nie wiadomo kto jeszcze słucha...