Oaza Badrun




Liczące sobie dwa tysiące mieszkańców miasto położone w widłach odnóg rzeki Cierń (otacza miasto z trzech stron). Tutejsi to niemal wyłącznie Sidanowie, którzy nie wpuszczają na teren miasta żadnych przedstawicieli innych ras, ani też swych pobratymców z innych klanów. Cała wymiana handlowa odbywa się przed wysokim, ceglanym murem, którym otoczone jest miasto, pod okiem znakomitych łuczników.
Niechęć do przybyszy z zewnątrz znajduje swe uzasadnienie w legendach o prapoczątku miasta. Przekonani o wszechobecnym źle, postanowili się od niego odgrodzić... Stworzyli swą niewielką utopię, w której nie ma własności prywatnej, a władza leży w rękach wybieranej przez dorosłych członków "Miotu" [tak nazywają swoje społeczeństwo mieszkańcy oazy] Radzie Dwunastu Kłów, na której czele stoją Badrun i Bisfullah. Każdy ma pod sobą pięć pozostałych "Kłów". Szóstka rządzona przez Badruna odpowiada za rozdział dóbr, rozstrzyganie sporów i tym podobne, z kolei dziedziną drugiej szóstki, w której decydujący głos ma Bisfullah, jest dyplomacja i kwestie zapewnienia bezpieczeństwa miastu. Rada Dwunastu Kłów, a wraz z nią dwaj "pierwsi pośród równych", zmieniają się co trzy lata. Członkiem Rady można zostać trzykrotnie, jednak najwyższy stanowisko piastować można tylko raz.
Sidanowie z Badrun są szczególnie nieufni względem swych rodaków z odległej Oazy Fullah. Uważają, że przynoszą oni hańbę wszystkim mieszkańcom Pustyni Cieni, jednak wierzą, że kiedyś ich groźni bracia złagodnieją, a zwaśnione ludy połączą się i będą żyć w zgodzie, tak jak niegdyś żyli bracia Badrun i Fullah. Tytuł Bisfullaha ma zostać wtedy zastąpiony przez Fullaha, który pochodziłby właśnie z drugiej gałęzi sidańskiego rodu.

Zwierzchnik Sił Zbrojonych Krumshu w rejonie Pustyni Cieni, Graham Ur Lokh, w rozmowie ze swym podkomendnym, dowódcą Pierwszej Grupy Uderzeniowej Sił Zbrojnych Krumshu w rejonie Pustyni Cieni, Grihmą Rdzawym Sercem:
Powiedzcie mi Grihmie Rdzawe Serce, czym wy się zajmujecie na codzień?! Czy jesteście kupcem? Nie! Nie jesteście kupcem, bo wasz pusty łeb się do tego nie nadaje i zanadto śmierdzi wam z gęby, żeby nie razić tym klientów! A może jesteście moim doradcą? Nie, nie jesteście, bo jedyne komu moglibyście doradzać, to pastuchowi jak świnie paść! A teraz mnie posłuchajcie... Jesteście parszywym workiem mięśni, na który zatknięta jest nieco bogatsza w mózg głowa. Nieco bogatsza niż to się zwykle zdarza. Dlatego też dowodzicie Pierwszą Grupą Uderzeniową Jej Cesarskiej Mości w tym zasranym przez koty, a potem przysypanym przez piasek kawałku pustyni!
Weźmiecie i jeszcze raz skrzykniecie swoich ludzi. Pójdziecie do magazynu po racje żywnościowe, wodę... Po raz wtóry ruszycie swoje leniwie dupska do Oazy Badrun. I, teraz uważajcie, jest jeden cel: zająć to cholerne miasto, bez względu na to ile pustych, zielonych łbów przy tym będziecie musieli stracić. Nie chcę słyszeć o żadnych przekonaniach Sidanów z Badrun, o żadnych łucznikach, a już tym bardziej o Cierni i murach.
Popatrzcie na siebie... Czy macie jakieś sterczące wąsiki? Nie macie. A porośnięci jesteście sierścią? Nie bardzo, prawda? No, nie jesteście jakimiś dzikimi kotami, co to dopiero niedawno przestały urządzać nocne koncerty i grzebać po śmietnikach. Baczność!
Jesteście Orkiem, siepaczem jakich mało, wieść niesie, że zabiliście własnoręcznie trzy setki elfów, spacyfikowaliście przynajmniej cztery silnie bronione miasta, zwyciężyliście w czternastu znacznych potyczkach, dwadzieścia lat temu uratowaliście mi życie w tym piekielnym lesie, u źródeł rzeki Mer... I teraz próbujecie mi wmówić, że nie dacie rady? Dwa tysiące przerośniętych kotów, z których część uzbrojona jest w łuki... Albo zaprzedaliście się Ta-Quenda Lun, albo nie nazywacie się Grihma Rdzawe Serce! Odmaszerować...

W tydzień później powróciły niedobitki Pierwszej Grupy Uderzeniowej. Nie było wśród nich Grihmy, którego w bitwie o Oazę Badrun spotkała bohaterska śmierć. Póki co Krumsh zrezygnował z prób podporządkowania sobie w najbliższej przyszłości Oazy Badrun.