Półwysep Sylah




Kawał pustyni, który wdziera się klinem pomiędzy Zatokę al Saleyiah, a Widmowy Ocean. Obecnie obszar ten nie jest zamieszkany, jednak pozostałości szybko wietrzejących ruin świadczą o tym, że nie zawsze tak było. Gruzowiska zostały przetrząśnięte przez tysiące podróżników i poszukiwaczy skarbów lata temu. Od dekad nie słyszano, by ktoś znalazł tam coś bardziej wartościowego, niż trochę nawianego w uszy piasku... Mimo wszystko nie brakuje coraz to nowych śmiałków, którzy wyruszają na półwysep by spróbować swego szczęścia w poszukiwaniach. Jednak marnie kończą, gdyż wszystko wskazuje, że na półwyspie przebywa dość duża kolonia bazyliszków.
Czasem piasek odsłania ich dzieła. Zastygłe w dynamicznych pozach, o twarzach wykręconych przerażeniem, kamienne figury... Dziesiątki, setki, a może nawet całe tysiące uwięzionych na wieki spoczywa pod piaskiem. Każdego roku do tej przerażającej galerii dołączają kolejni, równie głupi jak poprzedni.

'Ha! Dziś panowie czarowniki pijem za darmo! Znaczy ja stawiam! A co! Poszczęściło mi się, zlecenie dostałem, mam odczarować jakiegoś bogatego szczeniaka, którego bazyliszki na półwyspie zamieniły w kamień. Uważcie, przychodzi do mnie gruba baba i trzepocze tymi swoimi krótki rzęsami, i gada do mnie, że ja wielki czarownik, że tak powiadają, że ubolewa nad brakiem szacunku jakim cieszą się w sułtanacie czarodzieje, którzy zdobyli moc dzięki książkom, a nie odziedziczyli jej poprzez krew. No to jej przerywam i mówię, że gdy chcę się pocieszyć, to tworzę iluzję młodej Sidanki o jędrnych pośladkach i piersiach, no i żeby przeszła do rzeczy. No to ona wtedy się mnie pyta, czy potrafię odwrócić przemienienie w kamień. Zwęszyłem kasę, pomyślałem, że jej szczeniak wepchał wąsiki nie tam gdzie trzeba, a to pewnie jaka bogata wdówka jest i że bachor to jej jedyne szczęście w życiu... No co przerywacie? Pić już chcecie opoje, co?! No dobra, kończę już! No to zobowiązałem się przemienić gówniarza, okazało się, że to, uważcie, Bagrimsh, syn Admirała Sułtańskiej Floty Wojennej, Purkushaka! I że ona przybywa tu, znaczy ta gruba baba, w imieniu samej córki Sułtana, która w gładyszu owym na zabój zakochana, a który wyprawił się na bazyliszka, co by jej zaimponować. Oj, powiadam wam, bogdajby się kawalery o takiej fantazji na kamieniu rodziły, to byśmy przestali chlać potajemnie w tej spelunce! Za miłość! Mam nadzieję, że jutro nie skrewię, bo pewnikiem pasy ze mnie żywcem będą drzeć, oby wszystko poszło dobrze...'